poniedziałek, 7 marca 2016

Czechy oczami obcokrajowców



Opowiem dziś Wam, jak reagują obcokrajowcy mieszkający w Czechach na tutejszy lifestyle, jedzenie, zwyczaje itd.

Znajomy z Rumunii: Obcokrajowcy, którzy wchodzą do klubu w Brnie muszą zapłacić 200 koron za wstęp. A Czesi tylko połowę tej sumy. Więc zapłaciłem 200 koron, żeby się nie identyfikować z tymi matołami.

Znajoma z Finlandii:  (zwracając się do mnie w dziecięcej kawiarnii): Popatrz! Ta dziewczynka ma kolczyki w uszach, a nie umie nawet chodzić. Dlaczego oni przebijają uszy tak małym dzieciom???
No właśnie... I co ja mam powiedzieć w takiej sytuacji?

Znajomy z Indii: Sąsiadom nie podobają się zapachy wydobywające się z mojej kuchni, gdy gotuję obiad. To co, mam nie jeść?

Znajoma z Rumunii: Oni są podobno dumni ze swojej kuchni. Ja się pytam: Z czego oni są dumni??? Co oni wiedzą o dobrym jedzeniu?

Znajomy z Włoch: Sorry, ale oni nie potrafią robić wina. 
(a po zmianie tematu) Nie ma bezpieczniejszego kraju niż Czechy.

Znajoma z Polski: Czesi ubieraja się byle jak i nie dbają o siebie.

Znajomy z Francji: Tu chcę zostać, bo tu jest bezpiecznie.

Znajomy z Rosji: Nas tu nie lubią. Chyba...

Znajoma z Finlandii: Byłam w sklepie ze zdrową żywnością, ale nie mieli tam zdrowej żywności.
 





A tak procentowo wygląda liczba cudzoziemców żyjących w CR. Idziemy łeb w łeb z Niemcami ;)







środa, 30 grudnia 2015

Bijatyka w gospodzie



Bijatyka w gospodzie (cz. Rvačka v hospodě) to jeden z najbardziej rozpoznawalnych obrazów Josefa Lady, czeskiego malarza, rysownika i pisarza.
Josef Lada był m.in. autorem ilustracji do Przygód dobrego wojaka Szwejka.

W Hanackim skansenie podjęto próbę odtworzenia sytuacji nakreślonej na obrazie. Video z tego happeningu możecie zobaczyć tutaj:



W czeluściach internetu znalazłem zdjęcie mężczyzny, który nawet wytatuował sobie Rvačkę!
Widziałam już wytatuowaną Bitwę pod Grunwaldem i Bitwę na Kosowym Polu, ale temu panu należy się plus za poczucie humoru.




środa, 9 grudnia 2015

Jak się kradnie kozę z szopki - film instruktażowy.

W Brnie na Náměstí Svobody skradziono drewnianą kozę z szopki.
Zdarzenie uchwyciła kamera monitoringu.
Policja szybko złapała trzech młodych mężczyzn, którzy dopuścili się kradzieży. Tłumaczyli, że koza była im potrzebna do kręcenia video. Chcieli zrobić z kozą rundę po pubach, nagrać to a następnie odnieść kozę z powrotem na swoje miejsce.

Mężczyznom grozi kara w wysokości 15000 koron.

Kradzież zobaczycie na filmie (czas 1:40) Kradzież kozy

Wcześniej skradziono drewnianego baranka, niestety nie wiadomo, kto to zrobił.


Brneńska szopka (jeszcze w komplecie)

Niezależnie od powyższego newsa, zachęcam was do odwiedzenia Brna w okresie przedświątecznym. Jest bogaty jarmark, równie bogaty program artystyczny, centrum miasta pachnie grzańcem, medoviną i piernikiem, przestępczość, jak widzicie,  znikoma ;P

sobota, 28 listopada 2015

Brazylijski potwór

Koleżanka zapytała mnie czy nie chce przypadkiem brazilskeho šneka (tj. brazylijskiego ślimaka).
Ma 4 sztuki, a nie potrzebuje aż tylu i  nie ma co z tym zrobić.
Pytam się: "a co to w ogóle jest?"
No więc tłumaczy: "a to takie fajne, coraz więcej ludzi sobie to hoduje, to jest niekłopotłiwe, wystarczy temu jedynie trochę wody, jakiś pojemnik, może być akwarium, to potrzebuje ciepła, to szybko rośnie i nie wymaga żadnych specjalnych zabiegów, dzieci mają z tego radochę..."

Wtedy ja zaczynam sobie wyobrażać jakąś tropikalną roślinę, która przypomina ślimaka. Zupełnie nie przyszło mi do głowy, że może chodzić o żywe zwierzę, w dodatku tak skrajnie obleśne :/

Koleżanka pyta czy może mi to przynieść w przyszłym tygodniu. Odpowiadam: "czemu nie. Jak masz wyrzucić, to mogę przygarnąć."

Wracam do domu, siadam do komputera i wpisuje "brazilský šnek".
I widzę to:
Skamieniałam...

W wyszukiwarce wyskoczył mi artykuł z dziennika idnes.cz mówiący o tym, że widoczny na zdjęciu powyżej mięczak staje się popularnym w Czechach domowym pupilkiem (!!!)

Aaargh.. Kocham ten kraj jak Kwaśniewki Finlandię.

A ślimak wygrał plebiscyt na "wtopę roku"...





środa, 18 listopada 2015

Jak się bawimy na prowincji...

Może niektórzy odnoszą takie wrażenie, że na wsi się nic nie dzieje i za jakąkolwiek rozrywką trzeba jeździć do miasta. Nieprawda!

W wioskach pod Brnem oferta kulturalna jest naprawdę imponująca. A żeby nie być gołosłowna, dorzucę zdjęcia zrobione podczas różnych wydarzeń w rejonie Tišnovsko.

Bal o tematyce "Las Vegas" w Drasovskiej Sokolovni. 
 
Bal "Las Vegas". Jeden ze szczęśliwców wygrał śmietnik na loterii fantowej.





Na miejscu sprawdzono pojemność prezentu ;P
Minionky party w klubie 007 w miejscowości Hradčany pod Tišnovem
Minionky party w klubie 007
Koncert Záviša, księcia pornofolku w gospodzie "U Mravenca" we wsi Sentice.



Pojedynek dam na ręce w przerwie koncertu Záviša.  
Pochód karnawałowy w mieście Tišnov

MARTINSKÉ HODY we wsi Moravske Kninice

 

 Sylwestrowy bieg Lomnička - Tišnov - Železné - Lomnička (ok. 6 km)


Koncert legendy czesko-słowackiego hip-hopu - Rytmusa - w klubie 007 w miejscowości Hradčany pod Tišnovem.
 
 
 
To zaledwie 1% tego co tu można na co dzień przeżyć i zobaczyć. Oprócz eventów uwiecznionych na fotografiach są jeszcze dni wędkarza, bal myśliwych, bal futbolowy, hody, liczne sportowe eventy, piżama party, koncerty, teatrzyki dla dzieci, pokazy slajdów z egzotycznych miejsc, wieczorki poetyckie, potańcówki, wystawy psów, pielgrzymki, pchle targi, joga, degustacja wina, wesołe miasteczko, wyprzedaże azjatyckich przypraw, mecze hokejowe na żywo w gospodzie i głowa mała, co jeszcze!
 
 








czwartek, 12 listopada 2015

Záviš - książe pornofolku

Dziś przyjrzymy się bliżej pewnemu interesującemu artyście.
Pewnie kojarzycie Jarka Nohavicę, Jiřego Wehle, a już na pewno Karela Gotta (a jeśli nie kojarzycie Gotta, to wstyd się do tego przyznawać i nawet, jeśli mieszkacie w Chicago, to was to nie usprawiedliwia).

W każdym razie dziś przedstawię wam Záviša,  księcia pornofolku. Nazwę tego gatunku muzycznego wymyślono specjalnie dla Záviša, bo ciężko było go przyporządkować do jakiejkolwek istniejącej kategorii. Jego teksty pełne są wulgaryzmów i aluzji seksualnych. Pornofolk doczekał się już nawet własnego festiwalu, Pornofestu, który przyciąga fanów muzyki Záviša i jemu podobnych artystów.

Záviš podczas koncertu w hospodzie u Mravenca we wsi Sentice


Záviš sam pisze teksty swoich piosenek; pisze również wiersze i inne krótkie utwory literackie. Koncertuje po całym kraju, a w Pradze i w Brnie występuje regularnie w klubach Vagon i Nad Viktorkou (Praga) i w brneńskim klubie Šelepka N°1 (raz w miesiącu).



Aby dowiedzieć się więcej i być na bierząco z koncertami, zapraszam na oficjalną stronę  Záviša, która nie mogła się przecież nazywać inaczej niż http://www.starykokot.cz/


środa, 4 listopada 2015

Retro kemping :D

Radio Černá Hora umieściło na swojej fejsbukowej stronie interesującą galerię zdjęć. 

Tym, którzy urlopy spędzali w hotelach lub w ogóle nie wyjeżdżali na urlop, bo trzeba było zapłacić raty za nową plazmę, poniższe zdjęcia nie będą raczej  wiele mówiły. Ale za to u tych, którzy kichają na niewygody kempowania, te fotki z pewnością wywołają uśmiech na twarzy, wspomnienia i nostalgię :)

 No to lecimy!














Kinedryl, to stosowany do dziś lek przeciwko chorobie lokomocyjnej. Jedynie opakowanie ma dziś nowocześniejsze.




sobota, 17 października 2015

Czeskie pisniczki do posłuchania w wolnej chwili.

Czesi bardzo lubią muzykować. Kapel jest tutaj tyle samo, a może i więcej niż samochodów marki Škoda.

Chyba wszyscy słyszeli Jožina z bažin, a co niektórzy  i czeski cover New York Alicii Keys o tytule Ostrava.

Ale nasi południowi sąsiedzi mają więcej ciekawych piosenek do zaoferowania.

Pozwólcie, że zaprezentuję kilka z nich.

Vilém peče housky to wpadająca w ucho piosenka z lat 70-tych. Opowiada o nieszczęśliwej żonie piekarza, która skarży się, że jej Vilem jest ciągle zaspany i nie poświęca jej uwagi ;)









Elektrický valčík jest chyba jeszcze zabawniejszy. Treść piosenki krąży wokół sławetnego wydarzenia, jakim było podciągnięcie elektryki do wsi.

 

Jeśli chodzi o bardziej współczesne kawałki, zachęcam do posłuchania Jelena zespołu Jelen :) Ma bardzo przyjemną melodię a opowiada o (!) zastrzeleniu jelenia.

 

Na kiepski nastrój polecam natomiast piosenkę zespołu Chinaski o tytule Víno. Wykorzystano ją jako piosenkę tytułową w serialu Vinaři. Piękne ujęcia w wideoclipie kręcono na Południu Moraw w rejonie Pálava.

 

Przyjemnego słuchania!

 


 

 

 

wtorek, 13 października 2015

SPARTAN RACE - historia prawdziwa


W Czechach i na Słowacji popularne są zawody dla tzw. "twardzieli".
Dla osób mających mięśnie i nerwy ze stali do wyboru jest cała gama wyścigów z przeszkodami, np. Spartan Race, Bahňák, Tvrďák, Gladiator race, Spartakus race, Army run, Predator race itd. Już samej nazwy można się wystraszyć...

10 pazdziernika 2015 po raz pierwszy w życiu wystartowałam w biegu z przeszkodami Spartan Race w sudeckim kurorcie narciarskim Kouty nad Desnou. Dystans, jaki uczestnicy musieli pokonać wynosił około 15,5 kilometra. Trzy razy wbiegaliśmy na szczyt góry z innej strony, by następnie zbiec z niego w dół. Na trasie czekało 25 przeszkód: drabinki, czołganie sie pod rutem kolczastym, rzut oszczepem do celu, płoty różnej wysokości, równoważnia, kłody drewna, wiadra z kamieniami czy worek z piaskiem, które trzeba było nieść kilkaset metrów, wspinanie po linie, wspinanie po siatce, wciąganie worka z piaskiem na linie, basen z błotem, w którym musieliśmy zanurkować, zapamiętywanie kodu, bulder wspinaczkowy i inne przeszkody, które ciężko mi opisać, co to w ogóle było.

Grupa startująca o godzinie 10.00. Stoję druga od prawej, przy ścianie.


Pokonanie trasy zajęło mi 5 godzin 44 minuty. Po drodze umarłam jakieś 3 razy. Najlepszy czas wyniósł 1 godzinę 51 minut, a najgorszy 9 godzin 30 minut.
Film nakręcony na trasie wyścigu Spartan Super znajdziecie tutaj, ale uwierzcie mi - film nie oddaje nawet 10% tego, jak ta impreza wyglądała w rzeczywistości.
Chyba nie muszę tłumaczyć, że było ciężko...

Pozwólcie, że zacytuję, co inni uczestnicy mówili na trasie:

-"To nie jest dla normalnych ludzi".
-"Jestem głodny".
-"Zimno mi."
-"Gorąco mi."
-"Ale człowiek jest głupi."
-"Zjadłbym kiełbasę."
-"Tak się męczyć i jeszcze za to płacić.."

Biegacz do biegacza, (po trzecim z kolei wejściu na szczyt góry): "Czekałem na ciebie. Gdzie byłeś? Byłeś siku?"
-"Nie. Płakałem dwa razy."


 Biegacz do (najprawdopodobnie swojej) dziewczyny, siedzącej na ścieżce:
-"Już prawie koniec. Tam na mecie dostaniesz medal, banan i koszulkę, a ja ci kupię kiełbasę."

Nasi
Poza mną w wyścigu Spartan Super w Koutach startowało jeszcze około 50 Polaków. Dość łatwo rozpoznawałam rodaków, ponieważ, w odróżnieniu od innych uczestników biegu, mówili po polsku ;)

 
Sobotnie trofea. Aroo!

Gorąco Was zachęcam do startu. To jest coś niesamowitego!!!
Nikt Wam nie każe ciorać 15 czy 25 kilometrów; są też biegi na krótsze dystanse! Think about it ;P