czwartek, 9 kwietnia 2015

Bajkowa wioska

Dla tych, co mają dzieci lub co nie chcą dorosnąć, zbudowano na Vysocinie bajkową wioskę.
Vysocina nie cieszy się dobrą sławą; mówiąc krótko: nic tam nie ma, poza lasami, łąkami, bramborami i baranami. Każdy kto może, ucieka stamtąd do Brna (jeśli nie ma stada owiec, hospudky i pomysłu na życie). Z Vysociny pochodzi obecny prezydent Zeman, co zdecydowanie nie dodaje regionowi splendoru.
Ale wróćmy do naszej wioski:
w miejscowości Podlesí wybudowany został ośrodek, dosłownie i w przenośni, jak z bajki. Ceny też są jak z bajki, ale to osobny temat ;)

W wiosce stoi 10 przesłodkich domeczków, każdy w zupełnie innym stylu. Ich nazwy (bo każdy domek ma nazwę) przypominają postacie z popularnych czeskich, i nie tylko czeskich, bajek: "Czerwony kapturek", "Rumcajs i cypisek" itd.






Można tu przyjechać na nocleg albo na samo zwiedzanie. Można się umówić na obchód z przewodnikiem lub samemu pospacerować i pooglądać domki z zewnątrz. W wiosce organizowane są różne imprezy i programy dla dzieci o tematyce świątecznej, baśniowej, warsztaty plastyczne, itd.

Jest możliwość skorzystania z basenu w pobliskim hotelu Podlesí czy z tajskiego masażu.

Jest też oferta adresowana dla osób dorosłych, np. romantyczna noc w bajkowej wiosce. W cenie nocy jest oczywiście spanie, a do tego świeczki, kwiaty, butelka wina musującego, świeże owoce, godzina w basenie na wyłączność!





wtorek, 7 kwietnia 2015

Verbuňk - taniec pożegnalny

Slovácký verbuňk to męski taniec z morawskiego regionu Slovácko, (południowo-wschodnia część Republiki Czeskiej). W roku 2005 został wpisany na listę UNESCO jako Arcydzieła Ustnego i Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości.
I jeśli komuś z Was dopisze szczęście i zobaczy ten taniec na żywo, dojdzie do wniosku, że to zasłużone wyróżnienie.

Nazwa tańca wywodzi się od niemieckiego słowa Werbung, co oznacza nie tylko reklamę, ale także werbowanie do wojska. Tańcem tym, młody człowiek żegnał się ze swoją rodziną i swoją wybranką. Był to piękny popis sprawności i siły. Młodzieniec udowadniał bliskim, że da sobie radę i podoła ciężkiej wojskowej służbie. Potem verbuňk tańczono także przy innych okazjach, tj. hody, ostatki, winobranie, uroczystości ludowe, zabawy taneczne.

Verbuňk tańczy się przy akompaniamencie orkiestry cymbałowej lub dętej. Tancerz na początku intonuje rekrucką pieśń, po czym zaczyna tańczyć. Najpierw powoli, a potem stopniowo przyspiesza, kończąc w szaleńczym tempie i wprawiając, nie nadążającego za jego ruchami,widza w osłupienie. Verbuňk jest bardzo żywiołowy, pełen przytupów, podskoków, klaśnięć.

Zresztą zobaczcie sami!
Oto Stanislav Popela, jeden z mistrzów verbuňku. W ramach ciekawostki dodam, że pan Stanislav jest lekarzem ostrego dyżuru w szpitalu w Brnie.
 

Co roku odbywają się konkursy na najlepszego tancerza. W zimie są zazwyczaj konkursy lokalne i eliminacje do ogólnokrajowego konkursu w skansenie w  Strážnicach. Na konkursach przyznaje się punkty za strój, głos, trzymanie się dialektu i kroków charakterystycznych dla danego regionu.
W lutym tego roku pojechałam do Morawskich Kninic obejrzeć zmagania tancerzy pochodzących z regionu Brno-Venkov i muszę przyznać, że wciągneło mnie jak bagno. W przyszłym roku muszę pojechać, choćbym miała obie nogi i ręce połamane!


Verbuňku się można nauczyć! Nie trzeba wcale dołączać do zespołu folklorystycznego. Istnieją kursy verbuňku, np. w mieście Kunovice.

Plakat informujący o konkursie


Trzej mistrzowie Verbuňku
Scena w Sokolovni w Morawskich Kninicach - ogłoszenie wyników konkursu

Dla zainteresowanych (niestety nie znalazłam niczego uzupełniającego w języku polskim):
1) http://www.nulk.cz/Informace.aspx?sid=138&em=11
2) https://is.muni.cz/th/66335/fsps_m/diplomka_-_verze_pro_tisk.pdf
3)http://cs.wikipedia.org/wiki/Slov%C3%A1ck%C3%BD_verbu%C5%88k

środa, 1 kwietnia 2015

Kibolska sztuka

Pozwólcie, że zaatakuję Was kilkoma przykładami tzw. "kibicowskiej ekspresji".
Większość zdjęć, o ile nie wszystkie, prezentuje twórczość fanów drużyny FC Slovacko z siedzibą w morawskim mieście Uherské Hradiště.

Enjoy!



tłum.pl. "Gracze nie grają, prowadzący nie pracuje, czy tu coś działa?"


tłum. pl. " Nie jest zakochany, kto nie kocha na zawsze"

???



tłum. pl "Slovacko się nie sądzi, Slovacko się bije"

tłum. pl. "Przeciw nowoczesnemu futbolowi".

tłum. pl. "Niebiesko-biała armia księcia Swiętopełka"





czwartek, 26 marca 2015

Przyczepka to stan umysłu

Jeden z moich znajomych skarżył się, że za każdym razem gdy jedzie do Austrii na narty, musi przejeżdżać przez Czechy i wlec się za tymi zas**ranymi przyczepkami wiozącymi złom.
Inny znajomy mieszkający na co dzień w Brnie, twierdzi, że średnio widzi 5-8 przyczepek na mieście dziennie.
Na wsi ta liczba potrafi być dwukrotnie wyższa.
Co takiego urokliwego jest w tych przyczepkach (po czesku: přívěsný vozík), że ludzie tutaj tak namiętnie nimi jeżdżą?
Otóż powody nie są bynajmniej romantyczne. Wygrywają względy praktyczne: przyczepką można odwieźć stare meble do punktu zbiorczego, przetransportować złom do skupu, pomóc kumplowi w przeprowadzce, gdy go żona wywaliła z chałupy, przewieźć większe zakupy, spakować bagaże i jechać na wakacje, gdy nie stać nas na kampera, itd.
Czesi, według książki Xenophobe’s Guide to the Czechs oraz według moich obserwacji, są narodem bardzo "zrób-to-sam". Po co płacić za transport z Ikei czy Bauhausa, jeśli można pojechać z kumplem czy sąsiadem przyczepką i po udanej akcji razem się napić?

Moi drodzy, przyczepka to nie jacht. Przyczepka jest symbolem codzienności, powszedniości, często bidy i dorabiania do emerytury.
Niemal za każdą przyczepką ciągnie się jakaś smutna historia, a już na pewno za tą, co przewozi złom.

Zbieraniem i sprzedażą złomu dorabiają sobie emeryci, renciści, bezrobotni, ludzie o niskich dochodach itd.

Ceny złomu są dość podobne do tych, w polskich punktach skupu, tzn.:
zwykły żelazny szrot 1,50-4,50 korony za kilo
miedź 105-130 koron za kilo
brąz 27-95 koron za kilo
mosiądz 35-75 za kilo
aluminium 15-40 koron za kilo
A zatem, jeśli ktoś wyjątkowo pilnie zbiera, ma na swoje męskie wydatki (bo kobiety i przyczepka to nietypowy widok): piwo, cygarety, rohlik, pasztet, kwiatek dla żony na dzień kobiet i znowu piwo i cygarety.

Raz w Brnie-Žabovřeskach zagadałam jadących z taczką Cyganów czy chcą ubranka dla dziecka, prawie nowe, ładne, a oni: "Nie dziękujemy bardzo, ubranek dziecięcych mamy od za*jebania. Ale może ma pani jakiś złom?"

Przypadkiem pisząc ten post, natknęłam się na stronę skupu złomu w Pradze. Zaskoczył mnie ich profesjonalizm: mają program lojalnościowy! Dostaje się punkty, które potem można wymienić na firmową koszulkę ALFA ŠROT albo kupony do sklepów.
Ale najlepsze jest to, że mają konkurs adresowany do szkół i przedszkoli o tematyce recyklingowej!

Jeśli nadal nie poczuliście sympatii do złomu i nie wzrusza was ani miedź, ani mosiądz, to w celu nawrócenia się musicie koniecznie obejrzeć tę galerie: zoopark ze zwierzętami zrobionymi ze szrotu!


Ale wracając do przyczepek: jest konkurs!
Trzeba napisać krótki wiersz (może być haiku) pod tytułem:
 "Cmentarzysko starych przyczepek".

Przewiduję bardzo atrakcyjne nagrody!
Nie zwlekajcie! Bierzcie się do pracy!

Można pisać tu: fejsbukowa.strona.bloga lub wiadomość lub byle gdzie, byle dotarło do mnie do końca kwietnia 2015!





piątek, 20 marca 2015

Jak zostałam wieśniakiem...

Po dwóch latach mieszkania w wielkim mieście, jakim jest Brno, przeniosłam się na prawdziwą morawską wieś!
W Drasovie zobaczycie kury, gęsi, kaczki, owce, na polu rzepę, zimnioki i pszenicę, a na ulicach traktory (szacunkowo stosunek traktorów do samochodów wynosi jakieś 1:12). Mamy tu 2 sklepy spożywcze, 3 hospody (z czego jedna to typowa mordownia, nie dla dam). Niektórzy lokalsi mówią dialektem. Do metropolii mam 16 kilometrów.
Tylko nie myślcie, że my tu żyjemy jak jakieś zafajdane Amisze. Internet jest szybszy niż w Brnie! Mamy tu na wsi jogę, masaże, 4 fryzjerów, kosmetyczkę, stadninę, klub taneczny, sklep z butami, aptekę, piwniczkę z winem, 2 kwiaciarnie, związek myśliwych, przedszkole, szkołę, strzyżenie psów, fotografa, a nawet szkołę językową! To imponujący zakres usług jak na wieś liczącą 1500 mieszkańców.

Drásov


Charakterystyka ludności Drasova to ciekawy temat do badań antropologicznych. Ogólnie rzecz ujmując, mieszkańcy naszej wsi dziela się na 2 grupy:
1.Drasovianie od pokoleń
2.przyjezdne mieszczuchy, które się pobudowały we wsi

Wśród tych pierwszych  nadal modny jest wąs, ci drudzy uważają wąs za relikt lat osiemdziesiątych. Ci pierwsi hodują kury, mają na ogrodzie pomidory, marchewki, czosnek, ci drudzy stolec wiedzą o gospodarzeniu, wiedzą natomiast co to są skille, targety, apruwale, fakapy i kejpiaje.
Ci pierwsi jeżdżą starymi skodami i często ciągną za nimi przyczepki (np. ze złomem), ci drudzy jeżdżą SUVami i z pogardą patrzą na właścicieli przyczepek. (O przyczepkach rozpiszę się w osobnym poście, to bardzo interesujący temat wbrew pozorom!)
Ci pierwsi kojarzą niedzielę z pójściem do kościoła czy przynajmniej na spacer, ci drudzy kojarzą niedzielę z dniem w którym można robić nadgodziny, ewentulanie skoczyć na narty lub trekking do Austrii.

My, wprowadzając się tutaj, stworzyliśmy trzecią kategorię o nazwie :"UFO".
Jesteśmy jedynymi obcokrajowcami w Drasovie i chyba w najbliższej okolicy, więc automatycznie staliśmy się miejscową atrakcją. Wiecie jaka to jest odpowiedzialność????? Przeogromna!!! Ci ludzie byćmoże nigdy nie zobaczą żadnego innego Polaka poza nami. Dlatego też, teraz, zanim wyjdę z domu, sprawdzam czy nie mam dziury w rajtuzach, plamy na bluzie i czy kalesony nie wystają z dżinsów :D

Pozwoliłam sobie wlepić 3 obrazki pasujące, mniej więcej, do poruszonego przez mnie tematu wsi. Dziwnym trafem pochodzą z chorwackich i serbskich stron internetowych ;P

pl. "Wieśniak zostanie wieśniakiem"
Lans w chorwackim wydaniu
Podróż poślubna;)










sobota, 14 marca 2015

Co nowego w Sudetach?

Celem tego postu nie jest zapoznanie Was, drodzy czytelnicy, z atrakcjami regionu Jeseniky, ale przedstawienie w telegraficznym skrócie bierzących spraw, wydarzeń i problemów tego zakątka Republiki Czeskiej.


W połowie marca 2015 pojechałam na kilka dni do wsi Sobotín; przy okazji zwiedziłam pobliski Šumperk oraz ośrodek narciarski Kouty nad Desnou. Pozwólcie, że poniżej wypiszę w punktach swoje obserwacje, przetykając je newsami, które wyczytałam w lokalnych gazetach.

-we wsi Sobotín za niewielkie pieniądze można wynająć domek, którego wyposażenie i wygląd powinien zadowolić każdego, z gazowymi oligarchami włącznie

-w miasteczku Velké Losiny są nowoczesne łaźnie termalne, a na kwiecień 2015 planowane jest otwarcie kompleksu SPA

-z Sobotínu w około 17 minut dojedziemy samochodem do Ski arealu Kouty nad Desnou. 11 marca nadal było tam mnóstwo śniegu i wszystkie wyciągi chodziły.

-w Muzeum Krajoznawczym w Šumperku do 19 kwietnia jest wystawa rysunków Radka Pilařa, autora ilustracji wielu czechosłowackich bajek, w tym "Rumcajsa". Wystawa stała obejmuje florę i faunę rejonu Jeseniky czy pamiątki historyczne: meble, sprzęty domowe, stroje, stare fotografie. Dzięki tym właśnie fotografiom poznałam historię Jana Zajíca, który podobnie jak Jan Pallach dokonał samospalenia w proteście przeciwko okupacji Czechosłowacji przez wojska Układu Warszawskiego.

 -z kroniki policyjnej: w Sobotínie grasuje zwyrodnialec, który pastwi się nad zwierzętami. Zrzucił 5 owiec ze skał. Jedno ze zwierząt przeżyło upadek i jest pod opieką weterynarza. W miasteczku Zábřeh złodziej ukradł komputer z gabinetu lekarskiego. W Šumperku pacjent uciekł ze szpitala przed ukończeniem leczenia. Městská policie odstawiła uciekiniera z powrotem do szpitala.

-Marcela Procházková, była modelka, a obecnie właścicielka butiku w Šumperku, zapytana w wywiadzie"Jakie modowe błędy najczęściej popełniają mieszkanki naszego miasta?", odpowiada: "Łączenie eleganckiego stylu ze sportowym, tj. kozaki i eleganckie spodnie do kurtki narciarskiej". (to brzmi znajomo:D)

-we wsi Sudkov, 25 marca w urzędzie gminy odbędzie sie biesiada\spotkanie, którego tematem będą legendy i baśnie regionu Jeseników

-jeśli chodzi o oferty pracy, to na tę chwile poszukiwany jest kierownik produkcji drzewnej w Mohelnicach, manager magazynu i działu spedycji w Šumperku, kelner\kelnerka w Mohelnicach, spawacz w Rapotinie, asystentka w Šumperku, nauczycielka do pracy w przedszkolu z j. angielskim w Moravičanach, księgowy/a, pracownicy produkcji.

-dla tych, których interesują nieruchomości, mam dobre wieści: ten region nie jest drogi, ale ma to swój powód. Sudety, jak wiemy, to nie dolina krzemowa, więc jeśli ktoś nie ma pensjonatu, restauracji czy home office, to musi się trochę nagłówkować, co by tu zrobić, by utrzymać rodzinę. Nie chcę przez to powiedzieć, że tu jest jakiś Mad Max. Owszem, są ludzie którym się dobrze, a nawet bardzo dobrze wiedzie, ale nie jest to Brno czy Praga, gdzie ofert pracy jest "do zżygania". Ale do rzeczy: dom (89m2)w Sobotínie z pięcioma pokojami (nie ruina, tylko taki do zamieszkania) kupicie już za 1 190 000 koron! Trzypokojowe mieszkanie (75 m2) w Sobotínie o dobrym standardzie 700 000 koron.


Zachęcam do zaglądnięcia do jednego ze starszych postów: Jesenik, czyli trup w szafie





środa, 18 lutego 2015

Resztki żelaznej kurtyny na południu Moraw

Na południu Moraw do dziś można zobaczyć pozostałości po żelaznej kurtynie (cz. železna opona).
W pobliżu wsi Čížov (niedaleko od Znojma, za wsią Horní Břečkov)
napotkamy zasieki z drutu kolczastego oraz wieże strażnicze, z których pogranicznicy obserwowali potencjalnych uciekinierów.


Na ludzi usiłujących uciec na Zachód czekało mnóstwo niebezpieczeństw, tj. płoty pod napięciem od 3000 do 6000 Volt, pola minowe, uzbrojeni pogranicznicy, specjalnie wyszkolone psy itd.
Niektórzy usiłowali przekroczyć granicę i dostać się do Austrii na lotni lub wpław, przez rzeki lub stawy (tj. np. człowiek-żaba, o którym notatkę przeczytacie na tablicy pamiątkowej na mikulovskim zamku). 

W latach 1948 - 1989 przy próbie przekroczenia żelaznej kurtyny zabitych zostało 280 osób (według Ústavu pro studium totalitních režimů w Pradze). Oprócz obywateli Czechosłowacji, wśród ofiar byli również Austriacy (14 osób), Polacy (31 osób), Węgrzy (7 osób) oraz Niemcy (23 osoby).
Czeski historyk Luděk Navara podaje liczbę 450 ofiar (pan inżynier Navara wlicza również tzw. "nieszczęśliwe wypadki", czyli zabłąkanych turystów czy ludzi, którzy zginęli z rąk pogranicznikóww innych okolicznościach niż przekroczenie granicy).

Podczas pełnienia służby śmierć poniosło 654 pograniczników, z czego większość w wyniku nieszczęśliwego wypadku, samobójstwa czy zastrzelenia przez kolegę.


Miłośnikom historii polecam  Muzeum żelaznej kurtyny w Valticach.
Spośród muzealnych atrakcji można wybrać np. spędzenie nocy w więzieniu lub zostanie pogranicznikiem, kupno kawałka drutu kolczastego z granicznego płotu lub kalendarza z pin-up girls.


W tym roku w kinach pojawił się film fabularny Jak jsme hráli čáru, opowiadający o historii chłopca, który planuje ucieczkę do Austrii, gdzie przebywają jego rodzice.










czwartek, 29 stycznia 2015

Tatuaże z motywem religijnym

Kiedyś będąc w Brnie na basenie zobaczyłam chłopa, Czecha, (vel Morawiaka) z wytatuowaną Matką Boską na plecach. Do tej pory myślałam, że tatuaże z motywem religijnym to raczej domena Serbów, Polaków tudzież mieszkańców Ameryki Południowej i Łacińskiej, ALE NIE!

Z ciekawości przeglądnęłam galerie zdjęć kilku studiów tatuażu w Brnie i muszę przyznać, że więcej ludzi decyduje się na taką tematykę.
A oto, co znalazłam!

P.S. A tak w ogóle, to wśród wybieranych przez klientów wzorów dominuje motyw czaszek oraz wikingów (co jest dla mnie dobrą wiadomością, bo to oznacza, że nadal jestem "modna").











niedziela, 25 stycznia 2015

Bal myśliwych


Jednego styczniowego wieczoru, podczas spaceru, moim oczom ukazał się groteskowy widok. W Sokolovnie* było włączone światło i dzięki temu mogłam zobaczyć przez okno trofea myśliwskie pozawieszane na ścianach sali gimnastycznej. Nad drabinkami wisiały łby muflonów, jeleni i dzików. Między nimi poprzyczepiane były gałęzie drzew iglastych bądź całe młode choinki ścięte specjalnie na tę okazję.
Bal myśliwych.
Coroczna uroczystość organizowana przez lokalne koło myśliwskie; adresowana do osób lubiących taniec i dobra zabawę, a także (a raczej przede wszystkim) do miłośników dziczyzny.

Niemal w każdej  morawskiej wsi w czasie karnawału odbywa się taki bal. Gdy tylko w lokalnej gazecie lub na tablicy ogłoszeniowej pojawi się informacja o balu, lepiej nie czekać z kupnem wejściówek ;)
Zazwyczaj na kilka godzin przed rozpoczęciem balu otwierana jest kuchnia, gdzie można kupić na wynos lub zjeść na miejscu dziczyznę. Przykładowo w Drásowie podawano pieczonego dzika, gulasz z dzika lub pieczonego jelenia. Oczywiście do mięsa serwowano knedliki i wielką porcję kapusty. Koszt takiego dania to 60 koron (tj. 10 złotych). Kuchnia była oblegana przez mieszkańców Drásova i okolicznych wsi. Co chwilę ktoś podjeżdżał samochodem pod Sokolovnię, wchodził do kuchni i wychodził z pełnym brzuchem, a niejednokroć i z pełnymi mięsiwa menażkami.

Myślistwo jest szalenie popularne tak w Czechach jak i na Morawach. Od lutego 2012 roku myślistwo zostało wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego Republiki Czeskiej.

Myśliwi nie tylko polują, ale przede wszystkim dbają o zwierzynę, prowadzą obserwacje, sprawują pieczę nad karmnikami, ambonami, propaguja wiedzę o środowisku, a także zapobiegaja kłusownictwu.
Dziadziusiowi na 60-te urodziny :)

*Sokolovna to, tłumacząc w maksymalnie uproszczony sposób, sala gimnastyczna.